|
Iria: Zeiram the Animation

Iria (w oryginale "I r i a : Zeiram the Animation") to tytuł, który z pewnością pamięta każdy, kto lubi oglądać anime na Hyperze. Była to jedna z pierwszych serii, jakie wpuściła na ekrany owa stacja telewizyjna. Serial jest stosunkowo krótki, gdyż liczy jedynie 6 odcinków po około 27 minut. Główną postacią, jest tytułowa bohaterka żyjąca w "Myce" - świecie niczym z filmów o "Obcych". Wraz z bratem Grenem stara się przetrwać będąc łowcą nagród, polującą na bandziorów. Iria nie jest jeszcze pełnoprawną łowczynią, gdyż nie posiada licencji. Status ten, zostanie jej dopisany dopiero po osiągnięciu pełnoletności. Do tego czasu musi pracować z osobą, która ową licencję już ma. Ofertę pracy znajduje dzięki pomocy Boba, który to jest dobrym kumplem i towarzyszem broni jej brata. Egzystencja Irii przestaje być monotonna do czasu, gdy Bob za zlecenie dostaje odzyskanie towaru i sprawdzenie pewnej stacji kosmicznej, której załoga została wycięta w pień.
Fabuła, czyli co, gdzie i jak:
Seria rozpoczyna się od momentu, gdy Iria jest w trakcie wykonywania danego jej zlecenia. Gdy jest już prawie u celu wyprawy, ukazuje się jej Fujikuro - znajomy łowca (za którym to raczej nie przepada, gdyż ten często doprowadza ją do szału) i zgarnia jej nagrodę dosłownie sprzed nosa. Anime to przypomina mi serię "Cowboy Bebop", chociażby pod względem profesji głównej bohaterki, czy świata w realiach science-fiction. Owa przedstawiona rzeczywistość, nie jest doskonała. Niczym w Afryce, dzieli się na dwie grupy: bogatych urzędników żyjących w luksusach, oraz biednych ludzi egzystujących na krawędzi nędzy, zmuszanych do kradzieży i rozbojów. Łowcy, są jakby pośrodku tego wszystkiego, gdyż mają dostęp do tego "lepszego" świata, ale za to często zmuszeni są do wyjazdów do miejsc "nędzy i rozpaczy". Myślicie zapewne, że jest to nudne i monotonne. Otóż nic bardziej mylnego! Życie Irii zmienia się o 180 stopni, gdy zostaje wysłana na tajemniczą misję z Grenem i Bobem, mającą na celu odzyskanie "ładunku" ze stacji kosmicznej "KARMA", którego załogę dosłownie unicestwiono. Jak się później okazuje, owym ładunkiem jest Zeiram - niezniszczalne monstrum stworzone wyłącznie do zabijania. Łowcy nieświadomie zostają wplątani w intrygę. Tak naprawdę, firma ta ma jeden cel: odzyskać potwora i sprawować nad nim władzę. Prezes - pan Puttubayh chce wykorzystywać go do poszerzenia swoich wpływów, oraz do panowania nad innymi. Irii udaje się przeżyć spotkanie z owym tworem i bezpiecznie oddala się na stosunkowo dużą odległość. Niestety, jej brat nie miał tyle szczęścia. Ciężko ranny postanowił zostać na statku, a siostrze rozkazał zabrać rannego Boba i uciekać stąd jak najdalej. Nagle... wielkie bum, huk i nasza bohaterka traci przytomność. Gdy się już przebudza stawia przed sobą następujący cel: odnaleźć członka rodziny. W międzyczasie Iria nie raz natrafi na niezniszczalnego potwora. Często z cudem udaje jej się przeżyć, a wszystko dzięki pomocy Fujikuro i Boba.

Główna bohaterka jest uczuciową postacią, kochającą swojego brata - Grena. Po tym, jak braciszek poświęca się dla niej i swojego towarzysza, wewnątrz jej dochodzi do zmian. Postanawia za wszelką cenę odwdzięczyć się za uratowanie i pragnie go odnaleźć. Na pierwszy rzut oka, Iria może wydawać się bezradną dziewczyną (zaznaczam, nie jest jeszcze pełnoletnia), która łatwo zawierza innym i kieruje się wyłącznie głosem serca. Byłoby to bardzo romantyczne, ale tak nie jest. Gdy chce, to potrafi być stanowcza i asertywna, na przykład względem Fujikuro. W jednej chwili przeszła metamorfozę, a wszystko to dla jej ukochanego brata. Potrafi też być bezwzględna. Gdy dociera do prawdy co się stało z Bobem oraz o panu Puttubayh, "ociera swe łzy" i rusza do boju.
Tyle, jeśli chodzi o krótkie streszczenie fabuły, przejdźmy do konkretów ;). Kreska w "Irii", jest ładna mimo tego, iż została stworzona w 1994 roku. Siedząc przed ekranem, można ujrzeć ile czasu upłynęło od wydania tej serii. Nie znajdziemy w niej jakiś fenomenalnych efektów specjalnych robionych komputerowo. Z pewnością jest to plus dla osób, które zbytnio nie przepadają za dzisiejszymi "efekciarskimi" animacjami robionymi wyłącznie w ten sposób. Zdecydowanie coś dla oldschoolowców ;). Oglądając tą serię, nie można się nudzić. Cały czas coś się dzieje, zawsze jest jakaś akcja. Z czasem poznajemy prawdę o Zeiramie oraz o firmie, która to postanowiła zapanować nad potworem, oraz o świecie, w którym bohaterka żyje. Myślicie zapewne, czy ta seria nie jest po prostu kopią, połączeniem Cowboya Bebopa z jakimś tandetnym filmem science-fiction, w którym to obcy ucieka z laboratorium i zabija wszystkich dookoła. Otóż nie, "Iria" - to dobre kino, dla osób lubiących klimaty nowoczesnej przyszłości z odrobiną tradycyjnej sztuki. Muzyka w serii idealnie pasuje do klimatu anime. Przypomina mi trochę disco z lat 70-tych. Jest taka tajemnicza, a za razem urzekająca. Czy "Animacja Zeiram" ma jakieś wady? Cóż, szczerze powiedziawszy oglądając tą serię starałem się wychwytywać wszystkie negatywne aspekty w fabule, animacji, czy muzyce. I cóż, całość jest naprawdę sztuką samą w sobie. Z pewnością dla wielu osób będzie miała wad ho, ho i jeszcze trochę - szczególnie dla tych, co za tego typu produkcjami nie przepadają. Niektóre fragmenty "Irii" są wręcz śmieszne w sensie, że zbyt nieosiągalne oraz przesadzone. Cóż, należy pamiętać, że w czasach, gdy ta seria powstawała była trochę inna mentalność. Przede wszystkim był "bum" na rzeczy futurystyczne połączone z tradycyjnym stylem (patrzcie chociażby na "Cowboy Bebop").
Na koniec
Podsumowując, "Iria: Zeiram the Animation" jest krótką serią w sensacyjnych klimatach science-fiction, godną polecenia każdemu. Osoby, które nie lubią tego typu gatunku, serię mogą obejrzeć chociażby dla samej akcji. Z pewnością nikt, kto "Irię" ma zamiar oglądać, na nudę narzekać nie będzie. Dla Was - którzy futurystyczne klimaty cenicie najbardziej, jest to pozycja obowiązkowa! Dobrze dopasowana muzyka, ciekawa, owiana nutką tajemnicy fabuła, ładna kreska, to wszystko przemawia za tym, aby owe anime dodać do swojej filmoteki. Zapewne wielu z Was pamięta pierwszą emisję na Hyperze i z pewnością od tego "wszystko się zaczęło". Polecam!
autor: hardk0r
|