Uwielbiam takie anime jak Nekonote, dzięki nim przypomina mi się moje dzieciństwo i łezka się w oku kręci na myśl, że te czasy już nigdy nie powrócą. Przygody Haru - głównej bohaterki, zapewne są przynajmniej częściowym odzwierciedleniem naszych dziecięcych marzeń, któż nie chciał rozmawiać ze zwierzętami, odkryć ich tajemne królestwo w którym żyją one jak ludzie, a nawet lepiej. Cała historia jest urzekająca, miły zamiennik za "Alicję w krainie czarów" czy inne, podobne, które już uszami wychodzą. To anime idealnie nadaje się do obejrzenia z mamą, tatą i młodszym rozdzeństwem, kotem albo co tam kto ma podręką ;)
Zaczyna się schematycznie, zwykła nastolatka ma niezwykłego pecha i nagle coś w jej życiu się zmienia. Tym razem stało się to poprzez uratowanie kota przed śmiercią pod kołami auta. Kot wstaje, otrzepuje się z kurzu i... obiecuje nagrodę za pomoc. Wydawało by się, że to wspaniałe, ale koty niestety nie trafiają w gust dziewczynki. Postanawiają wydać ją za mąż za kociego księcia, którym okazuje się być ten ocalony przez nią osobnik. Zgłasza się do Biura Kocich Spraw po pomoc i stamtąd zostaje brutalnie porwana do królestwa kotów, a na pomoc spieszą jej Muta poznany wcześniej i Baron z wyżej wymienionego biura. No i zaczynają się prawdziwe kłopoty.
Muzyka, w znacznej części symfoniczna, przywodzi mi na myśl ścieżkę dźwiękową ze starszych bajek Disney'a, co tym bardziej dodaje kociemu światu uroku i magii. Miłą odmianą okazuje się być ending z przyjemną dla ucha śpiewaną piosenką, którą przyznam, słuchałam wiele razy.
Do obejrzenia Nekonote skłoniły mnie własnie występujące tam koty, które bardzo lubię oglądać w anime. Tym razem także się na nich nie zawiodłam, były bardzo realistycznie narysowane, a dialogi charakteryzowały poszczególne koty idealnie. Duży plus za to, że koty na dwóch łapach wyglądają zupełnie naturalnie. Niestety czasem były nieznaczne problemy z proporcjami, mianowicie koty, na stojąco wydawały mi się za małe w stosunku do Haru, ale to jest do przyjęcia, zwłaszcza ze to jest tylko w niektórych scenach. Poza tym przez cały czas przed naszymi oczami przewijają się różne style, początek i koniec to mniej więcej dziesiejsza rzeczywistość, świat kotów, jest w innym wymiarze, ale jest też trochę przesunięty w czasie i zapewne przestrzeni gdyż wygląda na trochę bardziej zadbaną wiktoriańską Anglię, za to zamek króla kotów oraz jego wystrój przypominają pałac Alladyna ^_^, może z tym wyjątkiem, że Alladyn nie miał kocich komandosów, ale już więcej szczegółów nie zdradzam.^_^
Autor: Mariq
|
|